Człowiek nigdy nie przewidzi, na
co trzeba zwracać uwagę planując jakikolwiek wyjazd… Zupełnie coś na kształt
mądrości zasłyszanej kiedyś na szkoleniu z zamówień publicznych – „trzeba
przewidywać nieprzewidywalne”…
STRAJK – to słowo spadło na nas jak grom z jasnego nieba, kiedy kwaterowaliśmy się w Kochin. Pani
tłumacząc nam co można tutaj robić, uprzejmie poinformowała nas że jutro jednak
mogą być pewne kłopoty, ze względu na strajk generalny. Strajkować miała m.in.
komunikacja miejska z którą wiązały się nasze plany.
![]() |
foto: Alessandra Tarantino, źródło: http://wiadomosci.wp.pl |
Niestety tutaj strajk pierwszy
raz pokrzyżował nam plany, dlatego nasze backwaters musieliśmy przełożyć na
dzień kolejny, a w Kochin zostaliśmy jeden dzień dłużej, bo w planowanym przez
nas Munnarze mieli strajkować nie jeden, a dwa dni…
Kolejny strajkowy problem pojawił
się w środę, kiedy po backwaters dotarliśmy na dworzec autobusowy i chcieliśmy
ruszyć do Munnaru. Okazało się, że strajk się przedłużył, strajkujący blokują
drogę i nie ma żadnej opcji przejazdu… Czyżby kolejny dzień w Kochin?
Po kilku perturbacjach,
autobusowych przesiadkach i nocy spędzonej nie w Kochin, a w Kottyam dotarliśmy
do Munnaru, skąd teoretycznie mieliśmy wyjechać wieczorem, ale tak nas to
miejsce oczarowało, że postanowiliśmy tutaj przenocować i jutro pokręcić się po
okolicy. Wiązało się to jednak z przebukowaniem naszych kolejowych biletów na
Goa.
Z samymi biletami poszło bez
najmniejszego problemu, ale kolejny raz dotarło do nas to przeraźliwe słowo!
Naczelnik poczty, u którego kupowaliśmy bilety na pociąg, ostrzegł nas że
kolejnego dnia możemy mieć problem, żeby się stąd wydostać… Nie zgadniecie
dlaczego…
Na szczęście tego dnia strajk nie
doszedł do skutku, bo został przełożony na początek kolejnego tygodnia. O co
jednak chodziło strajkującym?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz