
Od tamtej pory jeszcze kilka razy przechodziliśmy obok tego apartamentowca, ale za każdym razem tylko i wyłącznie od strony plaży, aż któregoś dnia…
Któregoś dnia, wracając razem z Polly z jej pracy, szliśmy zupełnie inną drogą niż zwykle i naszym oczom ukazał się śliczny, gładki mur. Oczywiście w kolorze niebieskim! Decyzja mogła być tylko jedna – koniecznie trzeba tu przyjść i zrobić sobie mini foto sesję!
Słowo się rzekło – kobyłka u płota, i efekty sesji TUTAJ :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz