czwartek, 19 kwietnia 2012

Stavanger z przymrużeniem oczu...

... czyli pozytywna głupawka na ulicach i we wspomnianej już wcześniej zewnętrznej części Muzeum "Olejnictwa", którą my uznaliśmy za plac zabaw... Może właśnie dlatego, że nie był nim do końca niektórzy ludzie jakoś dziwnie na nas spoglądali... :)

















Miasto kolorami malowane

StreetArt w norweskim wydaniu - Stavanger kolorami malowane :)





Z dedykacją dla moje Mamy :)

Jedną z niesamowitych rzeczy w Stavanger jest mnogość małych sklepików z przeróżnymi, MEGA klimatycznymi suvenirami wprost z Norwegii. Wiem Mamuś, że gdybyś tu była to spokojnie mogłabyś spędzić w nich przynajmniej kilka godzin i wyjść z nich obładowana różnymi rzeczami, które ładnie wyglądałyby na Twoim parapecie, na półce w pokoju czy na świątecznym stole.


Ale była też jedna tabliczka, którą - jak w tytule - dedykuję Tobie Mamuś oraz wszystkim innym Mamom, które to czytają :)